sobota, 16 lipca 2016

Od Kerrian cd. Virag

Wreszcie udało mi się dotrzeć do szkoły, którą prawie tydzień temu dostrzegłam w wizji. Nie miałam pojęcia po co tu właściwie jestem i co powinnam zrobić, dlatego czułam się zagubiona. Przez dobre dziesięć minut zastanawiałam się czy powinnam wejść do środka, czy może rozejrzeć się na zewnątrz... Po chwili rozległ się głośny dźwięk dzwonka, a zaraz po tym ryk osób wybiegających z klas. Aż się wzdrygnęłam. Nim się obejrzałam a już obok mnie  przebiegali szczęśliwi z końca lekcji uczniowie. Przypomniałam sobie jak jeszcze niedawno sama chodziłam do szkoły i zdałam sobie sprawę z tego, że też powinnam się uczyć. Wiedziona impulsem chciałam złapać jakąś osobę, być może udałoby mi się kształcić tutaj. Właśnie pomyślałam, że naprawdę brakowało mi nauki. Bez niej było tak nudno i nie było co robić. Nim zdążyłam się rozejrzeć, zauważyłam, że plac szkolny jest już całkiem pusty. Jak uczniowie potrafią szybko uciekać, westchnęłam w myślach.
Z wampirzą prędkością podeszłam do wielkich drzwi akademii i pchnęłam ciężki kawał drewna do środka. Otworzyły się na całą szerokość ukazując ciemny holl z kamienną posadzką. Postąpiłam kilka kroków do przodu i powoli zamknęłam drzwi. W środku panował przyjemny chłód i wyjątkowy spokój. Cisza, jakiej zazwyczaj nie spotyka się w takich miejscach. Nie, kiedy grasują po nich dzikie hordy uczniów.  Dlatego doszłam do wniosku, że ci, którzy przed chwilą opuścili budynek, byli zapewne ostatnimi. Cóż, pozostała mi jeszcze nadzieja, że sama natknę się na kogoś z administracji.
Ruszyłam korytarzem wgłąb instytucji, co raz zaglądając do klas, których drzwi były otwarte. Żadnej żywej duszy. Towarzyszył mi jedynie irytujący stukot moich skórzanych butów na niskim obcasie, który roznosił się po otoczeniu echem. Gdy wyszłam na pierwsze piętro wreszcie kogokolwiek dostrzegłam. Był to złotowłosy osobnik płci męskiej. Gdy ruszyłam w jego stronę, on odwrócił swoją twarz w moim kierunku. Dopiero teraz dostrzegłam, że w rzeczywistości jest to młody mężczyzna. Pod jego uważnym spojrzeniem, które kierował w moją osobę, poczułam się speszona.
Zatrzymałam się kilka kroków przed nim. Chrząknęłam dosyć nieśmiało, spuszczając wzrok gdzieś na podłogę.
- Przepraszam, szukam dyrektora. Albo chociaż sekretariatu - zwróciłam na niego moje spojrzenie.

< Virag?  >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz