- Musimy stąd iść - powiedziałam chcąc się podnieść do pozycji siedzącej
Poczułam jak szwy w moim boku zaczęły strasznie rwać i musiałam zaprzestać prób podniesienia się.
- To chyba nie najlepszy pomysł, nie możesz wyjść w takim stanie - skrzywił się
- To był tylko postrzał, zregeneruje się - wywróciłam oczami bagatelizując sprawę
- Dobra, a tojad w kuli? - uniósł brwi
- Z tym też sobie poradzę. Gorzej będzie jak zabiorą mnie do Eichen - wzdrygnęłam się na samą myśl
- Eichen?
- Dom Echa, były szpital wojskowy, aktualnie psychiatryk. W podziemiach mają "oddział" dla istot nadnaturalnych. Mało kto o tym wie, nie mówi się o tym, ale to oni mnie dziś badali. Na pewno kogoś juz tu wezwali, a ja nie mam zamiaru na nich czekać
Podwinęłam koszulę by sprawdzić moją ranę. Powiedziałabym, że goi się dość ładnie gdyby nie fakt, że sączy się z niej czarna krew.
- Kurwa - jęknęłam - Ani ja, ani ty nie możemy tu dłużej zostać
Chłopak wyciągnął do mnie rękę, a ja wahając się chwilę złapałam ją. Ból w boku zaczął ustępować i przyniósł wielką ulgę. Theo skrzywił się delikatnie, nie chcąc pokazać żadnej słabości i wszystko było już dobrze. Znajdując w pomieszczeniu kilka niezbędnych przedmiotów zdjęłam szwy. Zaczęłam przeszukiwać moja torebkę, która stała obok łóżka. Nie było w niej nic co mogłabym ubrać. Spodnie i zakrwawiony sweter. Naciągnęłam dolną część garderoby i zostałam jeszcze w poplamionej krwią koszuli szpitalnej. Przecież nie mogę tak wyjść, nie będzie to hm.. normalne?
- Theo.. nie chciałbyś szybko skoczyć do mojego mieszkania? Nie mam co ubrać, a w tym przecież nie wyjdę - zmarszczyłam brwi
Theo wywrócił oczami i wyciągnął rękę po klucz. W tym momencie gdy moja dłoń zerknęła się z jego zobaczyłam TO. "Lekarzy" z Eichen w moim mieszkaniu.
- Nie możesz tam iść. Oni już tam są..
Poczułam jak szwy w moim boku zaczęły strasznie rwać i musiałam zaprzestać prób podniesienia się.
- To chyba nie najlepszy pomysł, nie możesz wyjść w takim stanie - skrzywił się
- To był tylko postrzał, zregeneruje się - wywróciłam oczami bagatelizując sprawę
- Dobra, a tojad w kuli? - uniósł brwi
- Z tym też sobie poradzę. Gorzej będzie jak zabiorą mnie do Eichen - wzdrygnęłam się na samą myśl
- Eichen?
- Dom Echa, były szpital wojskowy, aktualnie psychiatryk. W podziemiach mają "oddział" dla istot nadnaturalnych. Mało kto o tym wie, nie mówi się o tym, ale to oni mnie dziś badali. Na pewno kogoś juz tu wezwali, a ja nie mam zamiaru na nich czekać
Podwinęłam koszulę by sprawdzić moją ranę. Powiedziałabym, że goi się dość ładnie gdyby nie fakt, że sączy się z niej czarna krew.
- Kurwa - jęknęłam - Ani ja, ani ty nie możemy tu dłużej zostać
Chłopak wyciągnął do mnie rękę, a ja wahając się chwilę złapałam ją. Ból w boku zaczął ustępować i przyniósł wielką ulgę. Theo skrzywił się delikatnie, nie chcąc pokazać żadnej słabości i wszystko było już dobrze. Znajdując w pomieszczeniu kilka niezbędnych przedmiotów zdjęłam szwy. Zaczęłam przeszukiwać moja torebkę, która stała obok łóżka. Nie było w niej nic co mogłabym ubrać. Spodnie i zakrwawiony sweter. Naciągnęłam dolną część garderoby i zostałam jeszcze w poplamionej krwią koszuli szpitalnej. Przecież nie mogę tak wyjść, nie będzie to hm.. normalne?
- Theo.. nie chciałbyś szybko skoczyć do mojego mieszkania? Nie mam co ubrać, a w tym przecież nie wyjdę - zmarszczyłam brwi
Theo wywrócił oczami i wyciągnął rękę po klucz. W tym momencie gdy moja dłoń zerknęła się z jego zobaczyłam TO. "Lekarzy" z Eichen w moim mieszkaniu.
- Nie możesz tam iść. Oni już tam są..
<Theo?>
308 słów +85monet
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz