czwartek, 9 czerwca 2016

Od Deucaliona Cd. Penki

Uśmiechnąłem się pod nosem, choć wcale nie było mi do śmiechu.
-Może i piękny. Ale chyba nie tylko my tak twierdzimy-powiedziałem, po czym zadarłem głowę w stronę lasu z którego wydobywała się dość głośna muzyka. 
-Przypominają się stare czasy-powiedziałem po czym strzeliłem karkiem (nie dosłownie, to przenośnia)
-Fakt.-powiedziała Penki, choć sam śmiem twierdzić, że jeszcze niedawno ona sama się tak bawiła i wykradała z poza akademickich murów. 
-No cóż.. Widzę, że idziesz na przebieżkę.-powiedziałem, na co panna tylko skinęła głową
-Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli Ci potowarzyszę-powiedziałem a na mojej twarzy pojawił się lekko szyderczy uśmiech
Kobieta ruszyła truchcikiem, ja dotrzymywałem jej tępa szybszym krokiem. Z każdą minutą robiło się ciemniej... Bardziej mrocznie.. Tak. Mrok to zdecydowanie coś co kocham, czasem myślę, że powodem tych zjawisk (pogodowych [duże zachmurzenie i te sprawy]) jestem ja sam..
Im bliżej byliśmy lasu, tym lepiej słyszalna była muzyka. Bez problemu rozróżniłem ją (muzykę) od głosów naszych "kochanych" uczniów. Weszliśmy w strefę mrocznej części lasu, a w tym samym momencie naszła mnie dziecinna myśl
-Może by ich tak postraszyć? -mruknąłem
Panna Penki potraktowała to pół żartem, pół serio. Szczerze powiedziawszy..nie było mi zbytnio do śmiechu, ale patrzeć jak dzieciaki uciekają w popłochu to radość dla moich przekrwionych, zmęczonych oczu. Przymknąłem oczy, biorąc przy tym głęboki oddech. Gdy je otworzyłem, przyjąłem postać gigantycznego, zmutowanego wilka. Pewnie, gdybym zobaczył się teraz w lustrze, to sam bym się siebie wystraszył. Najpierw czmychnąłem niezauważenie w krzaki, kolejno powoli wyłaniając się z tafli cienia. Pierwszy zauważył jak mniemam Stiles? Jeden z łowców, tak..to zdecydowanie on. Wszędzie poznałbym tę twarzyczkę z rysami typowymi dla Stiliński'ego. Zawarczałem pokazując przy tym zęby, chłopak chciał wyciągnąć coś ala kusza, choć wątpię, że zraniłby mnie drewnianymi badylami(?), bo nie wiem jak inaczej miałbym to nazwać.
W tym momencie dałem sygnał dla Panny Penki, która natychmiastowo wbiegła i zarządziła "ewakuację" z tego miejsca. Gdy "tłum, który tworzyło nie więcej niż 6 osób uciekł w popłochu, ja dogasiłem ognisko i przybrałem moją naturalną, choć może poprostu ludzką postać.
Bez trudu dogoniłem Penki, która zwolniła, gdy tylko zobaczyła, że "dzieciaki" wybiegły z lasu.
-Nie musisz nic mówić-rzekłem i zaśmiałem się po czym wsunąłem na nos okulary uprzednio podniesione i otrzepnięte ze ściółki. Odwróciłem się w stronę Penki.
-Idziemy?

<Penki?>


373 słowa +85 monet

3 komentarze:

  1. Chciałam zwrócić tylko drobną uwagę na odmianę imienia. To jest Penka, nie Penki. Czyli wedle przypadków to będzie ta Penka, tej Penki, tej Pence, tę Penkę, tą Penką, tej Pence, Penko!. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, dzieki:)
    Przy kolejnych opowiadaniach postaram się zwrócić na to uwagę
    jeszcze raz dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ok, dzieki:)
    Przy kolejnych opowiadaniach postaram się zwrócić na to uwagę
    jeszcze raz dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń