- Tak więc kluczem do przetrwania w świecie do tego stopnia zdominowanym przez istoty ludzkie - ciągnął Virág z zaangażowaniem niegodnym tego arcynudnego tematu, po raz kolejny przemierzając spacerowym krokiem odległość dzielącą tablicę od przeciwległej do niej ściany - jest nie tylko inteligentny kamuflarz, lecz także umiejętne zacieranie śladów.
Przystanął i przebiegł spojrzeniem po wpatrzonych w niego twarzach, na których w większości malowało się źle ukrywane znudzenie. Zrobił kilka kolejnych kroków, tym razem poruszając się bezszelestnie, i zatrzymał się przy ostatniej ławce pod oknem.
- Nie śpij, O'Malley - mruknął, stając nad jednym z uczniów i szturchając go w rękę, na której ten oparł głowę. Łokieć uślizgnął na blacie ławki i gdyby chłopak faktycznie spał, a nie tylko podpierał się z przymkniętymi oczyma, jak nic zaryłby czołem w leżącą przed nim książkę. Ku niezadowoleniu Virága skończyło się jednak jedynie na tym, że młody animag poderwał się gwałtownie i nagle usiadł prosto jak struna, rzucając mu pełne wyrzutu spojrzenie.
Rozległy się ciche, stłumione chichoty.
- Wracając do tematu...mam nadzieję, że mi tu już nikt nie uśnie, jeszcze 10 minut, na kartkówkę jak znalazł...wracając do tematu, jak już wiecie, egzystencja każdego z nas, tak zwanych istot nadnaturalnych, jak i każdej innej istoty żywej, związana jest z pozostawianiem jakichś właściwych nam śladów. Cokolwiek by to nie było: łuski na wycieraczce, sierść w kranie, jakieś bełty i inne kusze, czy zakrwawione kołnierzyki - uśmiechnął się i odczekał chwilę, ponownie rozglądając się po klasie. Tym razem nie dostrzegł nikogo, kto wydawał się nie uważać - najwyraźniej wizja kartkówki zrobiła swoje. - Dlatego też, nim przejdziemy do praktyki, musimy powiedzieć sobie, czym dokładnie dla kogo są te ślady - kontynuował po pełnej zaspanego dramatyzmu pauzie. Zatrzymał się pod tablicą i wziął kredę do ręki, przyglądając się jej od niechcenia. - No, to jako że w tej klasie nie ma ani żadnego młodego nosferatu, którego mogłoby to jakoś szczególnie zainteresować, ani też demokracji, zacznijmy sobie od wampirów.
Do końca lekcji rozrysowywał na tablicy mapę myśli, która miała ułatwić rozróżnianie śladów typowo wampirzych od tych, które mogły być również ludzkie. Koniec tej wyjątkowo długiej godziny lekcyjnej z ulgą przyjęli zarówno uczniowie, jak i sam Virág. Wampir dawno nie cieszył się tak ze skończenia pracy. I dawno nie był tak zmęczony. To był wyjątkowo długi dzień...
Właśnie zamykał salę, gdy z lewej strony korytarza usłyszał czyjeś kroki.
<Ktoś coś? C:>
391 słów +100 monet
Ja Ci odpiszę. Tylko wcześniej wyślę formularz XD -Keriann
OdpowiedzUsuń